Zainspirowana nowymi formami Hirst Arts postanowiłam stworzyć własny zestaw mebelków. Lepienie z modeliny ma kilka wad: czasem zostają linię papilarne, zbyt łatwo o zaokrąglone narożniki, no i bywa, że modele zniekształcają się podczas wypalania. Niestety. Odżałowałam kilka stopionych w piekarniku miniaturowych taborecików i lepiłam dalej. Mam obecnie dwie formy, z których można uzyskać lepsze i gorsze akcesoria (cóż... prototypy :p). Z kilku jestem naprawdę dumna, a i te słabsze znajdują zastosowanie. Są to, miedzy innymi, skrzynie, beczki, książki (zamknięte i otwarte), części do złożenia krzeseł i okrągłego stołu, taboret, butelki, miseczka, kufel, bochenek chleba, miecz, wór z ziarnem, trupia czaszka, segment bruku do ulic, a nawet kot. Kufelek i miecz ulepiła mi siostra, za co jestem niezmiernie wdzięczna, reszta to moja robota.
Po raz pierwszy mebelki "wyszły na salony" na kramie Miśka i Metal Casts (Marasa) podczas tegorocznych Igrzysk Ognia i Stali w Warszawie. Na tę okazję kilka sztuk pomalowałam w celach poglądowych.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz